Popularne posty

środa, 28 stycznia 2015

EDUKACJA ŻYWIENIOWA TYLKO W SZKOŁACH?

Każdy z nas codziennie zdobywa nowe umiejętności. W pewnym sensie życie jest ciągłą pogonią za wiedzą. Kończymy jedne studia, zaczynamy następne, podejmujemy kursy doszkalające, treningi sportowe, zajęcia artystyczne ect. Czy w natłoku informacji edukacja żywieniowa ma sens? Czy ludzie chcą się nauczyć jak jeść dla zdrowia? 
Nie jest tajemnicą, że światu zagraża epidemia otyłości. Według danych GUS z 2009 roku co drugi dorosły Polak ma problemy z nadmierną masą ciała. Szczególnie narażone są dzieci. Nadmierna masa ciała jest najczęściej występującym problemem wieku dziecięcego w Europejskim Regionie WHO. Obecnie blisko 20% dzieci charakteryzuje się nadmierną masą ciała, a 1/3 z nich to dzieci otyłe, w przypadku których znacznie częściej  obserwuje się podwyższone ryzyko cukrzycy typu 2, zespołu metabolicznego, nadciśnienia tętniczego. Niestety istnieje duże prawdopodobieństwo, że dzieci te w wieku dorosłym również będą otyłe, co w konsekwencji przyczyni się do obniżenia długości i jakości ich życia. 

Źródło: http://nauka.newsweek.pl/

Społeczeństwo potrzebuje edukacji żywieniowej, takiej rzetelnej, co jakiś czas powtarzanej, skierowanej do wszystkich grup wiekowych. Tylko czy sama edukacja żywieniowa wystarczy? Całkiem niedawno wpadł w moje ręce artykuł dotyczący akceptowalności publicznych działań w zakresie  promocji prawidłowego żywienia w Polsce. Przeprowadzone badanie pokazało, że do większości potencjalnych działań prewencyjnych państwa respondenci (600 osób dorosłych) wykazywali neutralny stosunek, największą akceptowalnością cieszyły się działania edukacyjno-informacyjne. Największe poparcie ankietowanych zdobyło wprowadzenie do szkół powszechnej edukacji dotyczącej zdrowego odżywiania oraz obowiązkowe znakowanie produktów żywnościowych wartością odżywczą. Co ciekawe najmniej spodobał się  ankietowanym pomysł regulacji wartości odżywczej posiłków w miejscach pracy oraz wprowadzenia zakazu reklamy żywności typu "junk food" i "fast-food". Wnioskować można, że zdaniem ogółu społeczeństwa to właśnie szkoły powinny odgrywać podstawową rolę w kształtowaniu prawidłowych nawyków dzieci i młodzieży. Zgodzę się, że w szkołach powinien na stałe zagościć przedmiot dotyczący zdrowego odżywiania się, z doświadczenia wiem, że dzieci interesują się tym zagadnieniem i chętnie uczestniczą w zajęciach. Jednak nawyki żywieniowe i stosunek do aktywności fizycznej nabywane są już od najmłodszych lat i najczęściej są wynoszone z domu. Dlatego sama edukacja dzieci i młodzieży może nie wystarczyć. Rodzice powinni być autorytetem dla swojego dziecka, wzorem do naśladowania również w kwestii odżywiania się i aktywności fizycznej. Tylko odpowiednio przygotowane kampanie, skierowane do wszystkich grup wiekowych mogą przynieść rezultaty. Odnoszę wrażenie, że próbuje się zrzucić odpowiedzialności tylko na placówki oświatowe, nie oszukujmy się - jeśli dziecko nie wyniesie z domu dobrych nawyków i zachowań (nie tylko tych żywieniowych), to pedagogom bardzo trudno będzie zepchnąć go na właściwy tor. Podstawą i początkiem edukacji żywieniowej powinien być dom, rodzic powinien przekazać dziecku zdrowe nawyki żywieniowe i zachęcić do aktywności fizycznej. Szkoła powinna te działania wspierać, uzasadniać merytorycznie. 

Działania edukacyjno-informacyjne to tylko jedna z metod wpływania na zachowania żywieniowe konsumentów, następny post poświęce innym metodom (mniej akcpetowanych przez konsumentów).


Bibliografia:
  • Kozioł-Kozakowska, A.; Piorecka, B.; Halicka, E.; Jagielski, P. and Mazzocchi, M. (2013) Akceptowalność publicznych działań w zakresie promocji prawidłowego żywienia w Polsce (Acceptability of public activities in the area of healthy eating in Poland) Problemy Higieny i Epidemiologii 
  • http://www.who.un.org.pl/

czwartek, 22 stycznia 2015

CZY ZAKAZ ŚMIECIOWEGO JEDZENIA W SZKOŁACH MA SENS?

Kiedy w grudniu wracając z zakupów usłyszałam w radiu, że Prezydent podpisał nowelizację do ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, dotyczącą asortymentu sprzedawanego w szkolnych sklepikach i jedzenia serwowanego w szkolnych stołówkach, pomyślałam sobie "świetnie! właśnie tego potrzebują nasze dzieci i młodzież". Prawda jest taka, że z roku na rok zwiększa się liczba przypadków nadwagi i otyłości wśród młodego pokolenia. Młodzież zamiast spędzać aktywnie czas, przesiaduje przed telewizorem, komputerem lub innymi urządzeniami mobilnymi. Ale dorośli nie są tutaj bez winy. Zróbmy szybki rachunek sumienia, w wielu przypadkach sami jesteśmy uzależnieni od komputera, internetu, telefonu (no bez telefonu, to jak bez ręki :), facebooka itp. I taki właśnie przykład dajemy dzieciom.




Żyjemy w takich czasach, że od najmłodszych lat mamy nieograniczony dostęp do żywności. Żywności różnej, bardzo przetworzonej, wysokokalorycznej a zarazem o znikomych wartościach odżywczych. Odnoszę wrażenie, że na przestrzeni lat dzieci w wieku szkolnym dysponują również  większym zasobem gotówki. Dla właścicieli sklepików szkolnych dziecko to potencjalny klient, więc dostosowują asortyment do jego potrzeb. A jakie potrzeby ma mały konsument? Okazuje się, że niewielkie - cukier pod każdą postacią, czyli to, czego często my rodzice nie pozwalamy jeść w zbyt dużych ilościach. Nie wiem, czy ktoś z Was orientuje się jakim asortymentem dysponują sklepiki szkolne, oprócz pożywnych kanapek, owoców, drożdżówek, wody i soków, znajdziemy również słodycze - źródło sztucznych barwników, które mogą powodować u dzieci agresję i zaburzenia koncentracji (przeczytajcie etykietę!). I takich "dziwnych" słodyczy, gdzie skład produktu przypomina tablicę Mendelejewa  w ofercie sklepików jest sporo- barwiące język, strzelające  i Bógwiecorobiące.
Z projektu ustawy wynika, że zakaz sprzedaży lub podawania miałby dotyczyć następujących produktów żywnościowych:



  • słodyczy oraz wyrobów cukierniczych i ciastkarskich o zawartości cukruprzekraczającej 10g cukrów dodanych na 100g produktu
  • środków spożywczych szybkiego przygotowania typu „fast food” i typu „instant” serwowanych na poczekaniu, o zawartości sodu przekraczającej 300mg Na w 100g produktu;
  • przekąsek z dodatkiem soli o zawartości sodu przekraczającej 300mg Na w 100g produktu;
  • produktów mlecznych o zawartości cukrów dodanych powyżej 15g w 100g/ml produktu;
  • produktów zbożowych o zawartości cukrów dodanych powyżej 25g w 100g produktu;
  • dżemów, marmolad, syropów wysokosłodzonych o zawartości cukrów dodanych powyżej 50g na 100g produktu;
  • napojów gazowanych i niegazowanych z dodatkiem cukrów i syntetycznych barwników;
  •  napojów energetyzujących i izotonicznych.

    Zmiany mają na celu ograniczenie przez dzieci i młodzież spożycia cukrów prostych, soli i nasyconych kwasów tłuszczowych, a w konsekwencji zahamowanie i zredukowanie współczynnika nadwagi i otyłości w tej grupie wiekowej [W krajach UE nadwaga i otyłość występuje u co czwartego dziecka nastolatka w wieku szkolnym. W Polsce w 2009 r. stwierdzono je u 16,4% dzieci w wieku 6–19 lat (u 18,7%, chłopców i 14,3% dziewcząt)]. Ale to nie wystarczy, społeczeństwu potrzebna jest rzetelna edukacja żywieniowa, powtarzana i utrwalana. Należy edukować dzieci i ich rodziców. Młody człowiek większość swoich nawyków żywieniowych wynosi z domu. Dlatego ważne jest, aby rodzice przekazali mu dobre wzorce. Kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych należy rozpocząć od pierwszych dni życia dziecka, nie przekarmiać go, pozwolić samemu decydować o ilości zjedzonego pokarmu, równocześnie decydując o jakości posiłków dziecka i porze ich spożywania. Pamiętajmy, że na zmianę nawyków żywieniowych nigdy nie jest za późno! Kochani bądźmy wzorem do naśladowania dla naszych dzieci, pokażmy im, że zdrowe posiłki mogą być pyszne, a zabawy na świeżym powietrzu bardziej ekscytujące niż gra na komputerze :)

    czwartek, 15 stycznia 2015

    JAK UTRZYMAĆ RÓWNOWAGĘ? Czyli wpływ żywienia na równowagę kwasowo-zasadową organizmu.

    Styczeń to doskonały czas na realizację noworocznych postanowień. Dobrze pomyśleć o sobie i poddać modyfikacji sposób żywienia i styl życia. W natłoku codziennych spraw nie zastanawiamy się nad tym, czy nasz organizm jest w równowadze kwasowo-zasadowej i które właściwie produkty są kwasotwórcze a które alkalizujące? Dlatego postaram się w przystępny sposób wyjaśnić dlaczego równowaga kwasowo-zasadowa jest ważna dla naszego organizmu i jak do niej dążyć.

    Czym tak właściwie jest równowaga-kwasowo zasadowa?
    Równowaga kwasowo-zasadowa to stosunek kationów i anionów w płynach ustrojowych, który zapewnia prawidłowy lekko zasadowy odczyn krwi (pH 7,35-7,45). Duży wpływ na wartość pH krwi ma spożywany przez nas pokarm. Człowiek poprzez upodobania żywieniowe ma skłonność do zakwaszania organizmu, co w konsekwencji prowadzi do wielu dolegliwości.

    Objawy zakwaszenia organizmu
    Do najczęściej występujących zalicza się:
    • przewlekłe zmęczenie
    • zawroty głowy
    • migreny
    • zapalenie błon śluzowych
    • osłabienie układu odpornościowego
    • trądzik i problemy z cerą
    • wypadanie włosów
    • łamliwość paznokci
    • zatrzymanie wody w ogranizmie, opuchlizny
    • problemy trawienne, wzdęcia, zaparcia,, stany zapalne błony śluzowej żołądka
    • choroby naczyń krwionośnych
    Należy mieć na uwadzę, że w środowisku kwaśnym doskonale rozwijają się komórki nowotworowe a zdrowe komórki obumierają.

    Produkty o działaniu zakwaszającym i alkalizującym ustrój człowieka




    Produkty spożywcze działają na nasz organizm zakwaszająco lub alkalizująco, w zależności od zawartości pierwiastków kwaso- i zasadotwórczych. Dlatego właśnie składowe naszej diety mają ogromny wpływ na gospodarkę kwasowo-zasadową ustroju. Od ich proporcji zależy oddziaływanie produktów na zawartość jonów w płynach ustrojowych. Analizując powyższą tabelę, można zauważyć, że większość produktów spożywczych, które stanowią podstawę naszej diety ma nadmiar składników zakwaszających. Do grupy produktów zakwaszających zalicza się głównie mięso i jego przetwory, ryby, drób, jaja oraz produkty zbożowe. Również cukier i jego przetwory zakwaszają ustrój. Kwasowość ich wynika z dużej zawartości siarczanów, fosforanów oraz kwasu moczowego. 

    Produkty alkalizujące ustrój to owoce, warzywa i mleko. Owoce i warzywa zawierają duże ilości kwasów organicznych, które w organizmie utleniane są do CO2, który wydychany powoduje powstanie pewnego nadmiaru kationów Na+,K+, Ca2+, Mg2+mających zdolność równoważenia kwasów powstających w ustroju. Niestety charakter naszej diety powoduje, że w organizmie powstaje nadmiar kwasów, dlatego należy spożywać produkty o właściwościach zasadotwórczych. Wyrównanie gospodarki kwasowo-zasadowej na pewno przyniesie dużo korzyści dla Twojego organizmu. Podejmujesz wyzwanie? :) Powodzenia! :)

    niedziela, 9 listopada 2014

    BOBAS LUBI WYBÓR, CZYLI JAK TO UGRYŹĆ :)

    Rozszerzanie diety to ważny moment w życiu twojego dziecka, warto zastanowić się jaką technikę przyjąć. Dzisiejszy post poświęcony będzie BLW (czyli baby-led weaning) alternatywie "słoiczków". 
    Baby-led weaning to sposób wprowadzania pokarmu stałego do diety dziecka z pominięciem etapu jedzenia papkowatego. Metoda ta znalazła wielu zwolenników, ma również swoich przeciwników. Dlaczego jest kontrowersyjna? Bo nie daje zarobić koncernom produkującym przeciery dla niemowląt :) A tak na poważnie, BLW ma wiele zalet, i jeśli zostanie wprowadzone w odpowiednim momencie rozwoju dziecka przyniesie wiele korzyści. 

    źródło: foter.com

    Na czym polega BLW?

    Baby-led weaning to sposób wprowadzania do diety stałych produktów, pozwalający małemu człowieczkowi na samodzielnie jedzenie. W metodzie tej pomija się podawanie produktów rozdrobnionych (przecierów) oraz karmienie łyżeczką. To dziecko decyduje co zje (z produktów zaproponowanych mu przez rodzica) oraz ile zje. Dietę powinno rozszerzać się zgodnie z aktualnym schematem żywienia niemowląt.

    źródło: foter.com

    Kiedy wprowadzić BLW?

    Czas wprowadzenia BLW powinien być uzależniony od rozwoju fizycznego dziecka. Mały człowieczek powinien już samodzielnie siedzieć, wykazywać zainteresowanie jedzeniem oraz wykształcić umiejetność chwytania i wkładania pokarmów do buzi. Wiele źródeł wskazuje na zastosowanie tej metody w szóstym miesiącu życia, jednak zawsze decydując się na jej wybór należy dostosować czas indywidualnie do umiejętności dziecka. W mojej opini technikę tą powinno się stosować dopiero kiedy pojawiają się ząbki, co pozwoli dziecku na dokładniejsze rozdrobnienie pokarmu, zmniejszając ryzyko zakrztuszenia (wybierając tę metodę, musisz liczyć się z ryzykiem zaksztuszeń, dlatego nigdy nie zostawiaj dziecka samego podczas posiłku).


    źródło: foter.com
    Zachowanie bezpieczeńswa podczas stosowania BLW

    Aby posiłek podawany techniką baby-led weaning był bezpieczny należy :
    • Upewnić się, że dziecko siedzi prosto
    • Małe produkty odpowiednio rozdrobnić (np. wiśnie, przekroić na pół), pozbawić części niejadanych (pestki, gniazda nasienne itp.)
    • Nie wsadzać pokarmu do buzi małego człowieczka, pozwolić dziecku na samodzielne jedzenie
    • Sprawować kontrolę nad dzieckiem, nie zostawiać go samego w trakcie posiłku.
    Zalety BLW

    Pewnie zastanawiasz się po co to wszystko? Przecież ta technika to niekończący się bałagan. Po posiłku krzesełko, stół, podłoga i pół domu nadają się do gruntownego sprzątania, a umorusany mały człowieczek do kąpieli :) Wbrew pozorom BLW ma więcej zalet niż wad. Pierwszą zaletą jest kształtowanie zwyczaju wspólnych posiłków, co buduje więź między członkami rodziny i jest bardzo ważne w tworzeniu nawyków żywieniowych dziecka. Poniżej postaram się wypunktować najważniejsze korzyści płynące z BLW:

    • Metoda baby-led weaning rozwija zmysły dziecka. Podczas każdego posiłku dziecko poznaje kolor, smak, konsystencję, teksturę, kształt czy dźwięki (posiłku lądującego na podłodze :) Każdą cząstkę posiłku maluch poddaje rygorystycznej kontroli jakości i niczym najgroźniejszy audytor odrzuca z talerza to, co nie spełniło jego oczekiwań, zostawiając tym samym to, co jego zdaniem jest najlepsze. 
    • BLW wykształca u dzieci umiejętność żucia, gryzienia oraz formowania i przełykania kęsów pokarmu.
    • W tej metodzie dziecko decyduje ile zje, dlatego automatycznie wykluczamy problem przekarmiania.
    • Dając dziecku możliwość wyboru, kształtujemy jego preferencje żywieniowe.
    • Samodzielny posiłek staje się przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem. Dzieci których dieta była rozszerzana zgodnie z zasadami BLW znacznie rzadziej zostają przysłowiowymi "niejadkami".
    • Niemowlęta u ktorych stosowano BLW wykazywały lepszą koordynację ręka-oko, niż ich rówieśnicy karmieni przez rodziców.
    • Ćwiczy aparat mowy.
    • Metoda BLW przynosi również korzyści dla całej rodziny. Przygotowywanie wspólnego posiłku dla siebie i niemowlaka, poniekąd zmusza do wyeliminowania złych nawyków żywieniowych rodziny. A racjonalne i odpowiednio zbilansowane odżywienie i pełnowartościowe posiłki, jeszcze nikomu nie wyszły na złe :)
    • Z ekonomicznego punktu widzenia praktykowanie BLW to również oszczędność, ponieważ dzielisz się z dzieckiem swoim posiłkiem i oszczędzasz na "słoiczkach".
    • Można by się również w korzyściach doszukiwać oszczędności czasu, bo wkońcu nie trzeba miksować obiadku na gładką masę, ale za to trzeba sprzątać po posiłku, więc bilans raczej wychodzi na zero :)
    • Samodzielne spożywanie posiłku przynosi dziecku wiele radości, staje się świetną zabawą i jednocześnie doskonałym sposobem na poznawanie świata.
    Wady BLW
    • Pierwszą i podstawową wadą tej techniki jest ryzyko zakrztuszenia, dlatego ważne jest, aby nie zostawiać dziecka samego podczas posiłku i mieć opanowaną technikę pierwszej pomocy w tym przypadku.
    • Kolejną wadą jest bałagan. Jeśli jesteś pedantem, to BLW dostarczy Ci dużo adrenaliny :)
    Akcesoria przydatne przy rozszerzaniu diety metodą BLW
    • Wysokie krzesełko do karmienia, najlepiej z dołączonym pulpitem i pięciopuntkowymi pasami bezpieczeństwa,
    • Plastikowy talerzyk z przyssawką,
    • Duży śliniak lub fartuszek chroniący odzież dziecka,
    • Foliowa mata na podłogę
    • Gryzak do podawania pokarmów ( zmniejsza ryzyko zakrztuszenia)

    Baby-led weaning to niewątpliwie ciekawa alternatywa dla klasycznego modelu wprowadzania nowych pokarmów. Należy podkreślić, że nie odbiega ona od standardowych zaleceń żywieniowych i wydaje się być zasadną. Ostatnio jest o niej głośno, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że nastała "moda" na BLW. Warto wybrać z tej metody coś dla siebie i stosować ją z umiarem. W mojej opini nie ma nic złego w karmieniu dziecka łyżeczką - o ile nie wpycha się mu pokarmu na siłę do buzi i szanuje się jego wolę. Osobiście zdecydowałam się na mieszaną metodę wprowadzania nowych pokarmów, podaję dziecku przeciery, ale urządzamy sobie również  wspólną ucztę w porze obiadu - wykorzystując założenia BLW. Tak naprawdę, najważniejsze jest, aby podążać za potrzebą dziecka a nie obowiązującymi trendami. Trzeba liczyć się z tym, że moda na baby-led weaning minie, pojawią się nowe metody. Niezmienne natomiast powinno zostać to, że rodzic decyduje o regularności i jakości posiłków, a dziecko decyduje o ilości spożytego pokarmu.

    poniedziałek, 3 listopada 2014

    RESPONSIVE FEEDING?

    Częstym i podstawowym błędem w żywieniu niemowląt jest ich przekarmianie. Zmuszanie dziecka do jedzenia skutkuje zahamowaniem poczucia sytości i znacząco obniża zdolność organizmu do samoregulacji. Organizm dziecka nie odbiera sygnału sytości, co skutkuje zjedzeniem zwiększonej ilości pożywienia, a w konsekwencji może prowadzić do otyłości i związanych z nią chorób. Cenną umiejętnością jest rozpoznawanie sygnałów głodu i sytości, aby uniknąć rozregulowania organizmu dziecka. Pewnie zastanawiasz się jak to zrobić, skoro małe dziecko większość potrzeb sygnalizuje płaczem. Poniżej zamieściłam przykłady charakterystycznych zachowań, które pomogą Ci zrozumieć potrzeby żywieniowe twojego dziecka.


    Jak rozpoznać sygnał głodu i sytości u niemowląt?
    Do charakterystycznych zachowań sygnalizujących głód u niemowlęcia należą:
    • płacz,
    • wzmożone ruchy rączek i nóżek na widok pokarmu,
    • otwieranie ust i podążanie głową w stronę łyżki z jedzeniem
    Natomiast gaworzenie, wpatrywanie się w opiekuna, uśmiechanie się i wskazywanie rączką na pokarm sygnalizują chęć kontynuacji posiłku.

    fot. www.edziecko.pl
    Zachowania świadczące o sytości małego człowieczka:
    • zasypianie,
    • grymaszenie podczas jedzenia,
    • zaprzestanie ssania,
    • odwracanie głowy od łyżeczki z pokarmem,
    • zaciskanie ust przy zbliżaniu łyżeczki,
    • odpychanie łyżeczki,
    • zwolnienie tempa przyjmowania pokarmu,
    • wypluwanie pokarmu.
    Zdolność odpowiedniego interpretowania powyższych zachowań i prawidłowe reagowanie na nie w literaturze nazywa się reagującym karmieniem. Jest to styl żywienia niemowląt i dzieci, który należy naśladować. Jak już wcześniej podkreślałam, na tym etapie rozwoju dziecka to właśnie rodzic i jego na pozór błahe decyzje wpływają na stan zdrowia i nawyki żywieniowe małego człowieczka w przyszłości. Dlatego zastanów się zanim wciśniesz w swoje dziecko kolejną łyżeczkę pokarmu "za mamusię, tatusia czy babcię" , chociaż dziecko daje Ci sygnał, że już się najadło. Te na pozór niegroźne i akceptowalne przez społeczeństwo zachowania (bo kto z nas choć raz nie spotkał się z sytuacją "no zjedz jeszcze łyżeczkę..") notorycznie powtarzane, mogą mieć wpływ na zdrowie dziecka. Dlatego należy zapamiętać, że rodzic powinien decydować o tym co i kiedy przygotować do jedzenia dziecku, a ono decyduje o tym ile zje. Nie niszczmy naturalnych odruchów naszych dzieci, dajmy im choć w tej kwestii decydować samemu - bo ich organizm wie najlepiej ile pokarmu potrzebuje. 

    czwartek, 30 października 2014

    GDY SAMA PIERŚ JUŻ NIEWYSTARCZY, CZYLI ŻYWIENIE UZUPEŁNIAJĄCE NIEMOWLĄT

    W końcu nadchodzi ten moment, gdy mleko matki przestaje zaspokajać wszystkie potrzeby małego człowieczka. Moment ten pokrywa się z dojrzałością neurofizjologiczną, która pozwala na bezpieczne przyjmowanie pokarmów innych niż mleko oraz ich przyswajanie. Czyli właściwie kiedy należy wprowadzić żywienie uzupełniające? Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) do końca 6 miesiąca powinno się karmić wyłącznie piersią, a w 7 miesiącu rozpocząć rozszerzanie diety, z zachowaniem karmienia naturalnego oczywiście. Większość krajów przyjęło tę rekomendację, jednak są kraję gdzie zaleca się wprowadzanie nowych pokarmów między 4-6 miesiącem. Ważne jest, aby zbyt wcześnie nie podawać dziecku nowych pokarmów,ponieważ białka inne niż mleka kobiecego mogą powodować alergię oraz cukrzycę typu I. Natomiast rozszerzanie diety zbyt późno grozi niedożywieniem i niedoborami mikro i makro składników. Mały człowieczek sam podpowie Ci, że już czas na nowości w diecie, wystarczy bacznie obserwować jego zachowanie. Podstawowym sygnałem będzie zainteresowanie jedzeniem. Jeżeli niemowlę wyciąga rączki do twojej kanapki to znak, że chętnie poznałoby już nowy smak :) Należy tylko pamiętać, że już od pierwszych chwil kształtowane są nawyki żywieniowe dziecka, dlatego warto dobrze przygotować się do działania.



    Ogólne zalecenia
    • nie wprowadzać kilku nowych produktów jednocześnie
    • nowe produkty wprowadzać stopniowo, zaczynając od małych porcji (3-4 łyżeczek), obserwując reakcję dziecka
    • początkowo wprowadzać typowe produkty uzupełniające warzywa, owoce czy kaszki ryżowe bądź zbożowe


    Częstość posiłków
    Ważne jest, aby dokonać jasnego podziału ról: rodzic decyduje o tym kiedy i co podaje dziecku do zjedzenia, a dziecko decyduje o tym ile zje i czy wogóle :) W przypadku kontynuacji karmienia piersią WHO zaleca wprowadzić 2-3 posiłki uzupełniające między 6 a 8 miesiącem życia oraz 3-4 posiłki i 1-2 przekąsek między 9 a 24 miesiącem. Niemowlęta żywione sztucznie powinny w ciągu dnia spożywać 4-5 posiłków głównych oraz 1-2 przekąsek. Jako przekąski traktowane są np. kawałki warzyw, owoców, chleb podawane dziecku między głównymi posiłkami. Jednak ostatecznie ilość i objętość posiłków należy indywidualnie dostosować do potrzeb dziecka

    Kolejność wprowadzania nowych smaków
    Ważne jest aby w pierwszej kolejności zapoznać dziecko ze smakiem warzyw, ponieważ jest on gorzej akceptowalny przez niemowlęta niż smak owoców. Wielokrotne podawanie różnych warzyw zwiększa akceptację ich smaku. Dopiero po około dwóch tygodniach od włączenia do diety warzyw, należy wprowadzić owoce. W zasadzie kolejność wprowadzania konkretnych warzyw i owoców nie jest istotna. W pierwszym roku życia dziecko może jeść truskawki, pomidory, ogórki- co dawniej było niezalecane. Nowe produkty powinno się wprowadzać pojedyńczo, aby w momencie pojawienia się nietolerancji wiedzieć, który produkt należy wykluczyć z diety.


    Wielkość porcji
    Nie ma określonej gramatury porcji żywności dla niemowląt. Zawsze należy się kierować potrzebą małego człowieczka, który sam decyduje o tym ile pokarmu chce zjeść. Dlatego jeśli jesteś rodzicem pamiętaj, aby nie przekarmiać swojego dziecka. Zmuszanie niemowlęcia do jedzenia hamuje umiejętność samoregulacji organizmu. Inaczej mówiąc tłumiony jest sygnał sytości, co w przyszłości może skutkować otyłością.


    Schemat rozszerzenia diety niemowląt

    Źródło www.1000dni.pl


    poniedziałek, 27 października 2014

    FREE THE NIPPLE ---> CZYLI KARMIĆ CZY NIE KARMIĆ?


    I stało się jesteś w ciąży! Albo właśnie postanowiłaś, że chcesz w niej być! Decyzja słuszna, społeczeństwo musi się rozwijać :) 


    Skoro się tutaj spotykamy, to zapewne zastanawiasz się jaką formę żywienia swojego dziecka wybrać. W moim subiektywnym odczuciu kobiety dzielą się na trzy grupy, takie które są zwolenniczkami karmienia piersią, te które zdecydowanie nie chcą karmić piersią oraz te, które się nad tym nie zastanawiają (karmienie piersią jest dla nich tak oczywiste, że niepotrzebują dowodów). Każda z tych kobiet ma mocne argumenty na poparcie swojej tezy :) I jak to w przypadku kobiet bywa, mogłaby się odbyć ciekawa i na pewno bardzo emocjonalna dyskusja na ten temat. 

    fot. H.Tereszkiewicz, źródło: http://lowcydizajnu.pl/hubert-tereszkiewicz/

    Jako że, małe człowieczki nie mogą same o sobie decydować, należy podjąć decyzję za nich. Na wstępie od razu powiem, że jestem absolutnym zwolennikiem karmienia piersią. I jeśli tylko stan zdrowia pozwala kobiecie na karmienie, to nie rozumiem dlaczego miałaby działać wbrew naturze.
    Wiem jednak, że są również kobiety, które decydują się na karmienie tylko przez pierwszy miesiąc, no maksymalnie do 3 miesiąca, lub nie podejmują wyzwania wcale. Staram się nie oceniać, każdy ma swoje priorytety. Pozwolę sobie jednak zaapelować, jeśli masz taką możliwość zdecyduj się na karmienie piersią! Jest to najlepsza alternatywa zarówno dla ciebie jak i dla twojego dziecka. I nie poddawaj się po pierwszym miesiącu, czy pierwszych dwóch tygodniach, karm swoje dziecko przez minimum 6 miesięcy. Czasem o prawidłową laktację trzeba zawalczyć! Ale jest tyle możliwości, oddziały ginekologiczo-położnicze mają w swojej kadrze kompetentne pielęgniarki laktacyjne, które są do twojej dyspozycji. I zanim uwierzysz w bajki o "chudym pokarmie" i zrezygnujesz z karmienia, zapytaj o zdanie kogoś bardziej doświadczonego. Ja po cesarskim cięciu miałam mało pokarmu, konieczne było wprowadzenie mieszanego schematu żywienia, ale zawsze w pierwszej kolejności przystawiałam dziecko do piersi. Oczywiście, że było to dla mnie bardzo stresujące, bo maleństwo nie najadało się moim pokarmem i musiałam dokarmiać je mieszanką mleka modyfikowanego, ale dzięki temu, że nie odpuściłam już po 10 dniach od porodu zupełnie zrezygnowaliśmy z dokarmiania. 



    W tym momencie możesz sobie pomyśleć, o co tyle halo?, czy to naprawdę ważne czym karmisz? przecież najważniejsze jest to żeby mały człowieczek się najadł i nie płakał. Nie ważne jak, ważne aby osiągnąc cel. No właśnie, nie do końca tak jest. 


    O CO TYLE HALO? CZYLI ZALETY KARMIENIA PIERSIĄ
    Karmienie piersią wynika z natury człowieka. Mleko kobiece jest jedynym pokarmem w pełni bezpiecznym i dostosowanym do potrzeb oraz możliwości układu pokarmowego noworodka. Nie ma idealnego substytutu kobiecego pokarmu. Żadna mieszanka mleka modyfikowanego nie zastąpi tej niepowtarzalnej, immunologicznie czynnej substancji. Z faktami się nie dyskutuje :)
    • Karmienie piersią:
      •  jest niezastąpionaą biologicznie i emocjonalnie podstawą zdrowia matki i dziecka.
      • stwarza niepowtarzalne warunki rozwoju fizycznego i psychicznego dziecka
      • zmniejsza ryzyko rozwoju nadwagi i otyłości (pisałam o tym tutaj)
      • ma działanie ochronne, buduje odporność. Dodatkowo zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii pokarmowych.
      • zaspokaja potrzeby emocjonalne, buduje realację między mamą a dzieckiem, daje poczucie bezpieczeństwa.
    • Prawidłowe przystawianie dziecka do piersi rozwija jego aparat mowy, zapobiegając wadom zgryzu.
    • Mleko kobiece zmienia swój skład w zależności od sytuacji, dostosowując się do potrzeb dziecka. 
    • Mleko matki odgrywa ważną rolę w rozwoju układu nerwowego oraz w rozwoju funkcji poznawczych.
    • Dziecko karmione naturalnie jest wzorcem rozwoju i stanu zdrowia do którego muszą być porównane wszystkie alternatywne metody żywienia.

    Jeśli jednak nie przekonują cię zalety karmienia piersią dla twojego dziecka, musisz wiedzieć, że niesie ono również pewne korzyści dla Ciebie:
    • Karmienie piersią jest wygodne, nie musisz w nocy pędzić do kuchni, żeby przygotować mieszankę mleka modyfikowanego o temperaturze akceptowalnej przez małego człowieczka (oczywiście nie wspomnę o tym, że partner w tym czasie musi kołysać człowieczka, żeby się zbytnio nie rozbudził).
    • Pomaga powrócić do masy ciała sprzed ciąży, ponieważ do produkcji mleka wykorzystywane są rezerwy energetyczne zmagazynowane w tkance tłuszczowej.
    • Karmienie naturalne zmniejsza ryzyko wystąpienia raka piersi oraz jajnika.
    • Prolaktyna wydzielana podczas karmienia piersią powoduje, że czujesz się spokojniejsza. Pomaga łatwiej przystosować się do nowej roli i wyzwań.

    WHO zaleca wyłączne karmienie piersią do 6 miesiąca życia niemowlęcia, oraz przedłużenie karmienia do co najmniej 12 miesiąca życia. Tak aby wprowadzanie do diety nowych pokarmów było pod ochroną kobiecego mleka.

    Spot reklamowy Free the Nipple PSA "Everybody's Gotta Eat"

    Niestety społeczeństwo trochę wpędza karmiące matki w poczucie winy, że karmią za długo, że dziecko nie powinno zasypiać przy piersi, że wychowa się "maminisynków", że kobiety powinny pomyśleć o sobie i największa tragedia wynikająca z karmienia piersią... wyciągnięty i pozbawiony jędrności biust. Jak żyć? :) A tak na poważnie, nie miejcie wyrzutów sumienia, że karmicie piersią i róbcie to tak długo jak będzie potrzebowało tego dziecko i Wy same. Piękniejszego prezentu już nigdy nie będziecie miały okazji dać swojemu dziecku.

    Mam nadzieję, że przekonały Cię powyższe argumenty. A jeśli nie one, to może oni?








    Oni by karmili piersią, gdyby tylko mogli :)